Koliberek prawie od Wiktora, czyli zapychacz międzytekstowy


Dawno, dawno temu (w poście „Trzecia rocznica”) obiecywałam, że kiedyś pokażę zdjęcie wisiorka w kształcie koliberka, który wygrałam w 2013 roku w urządzonym przez The Cold Desire konkursie na najlepszy tekst lutego.


Wygrałam, choć nadal trudno mi w to uwierzyć – dzięki Wiktorowi. Wysłałam wtedy na TCD ekskurs „To, co się nie może wydarzyć”. Mówiąc szczerze, nie planowałam brać udziału w konkursie, kompletnie o tym zapomniałam – ale dostałam najwięcej głosów czytelników. I koliberek trafił do mnie.
Wygląda tak:

 


Nosiłam ten zwycięski wisiorek przez pewien czas z wielką przyjemnością; potem go zaniedbałam i długo siedział schowany w pudełku z biżuterią. Teraz zamierzam znów częściej sięgać po koliberka – w końcu to bardzo namacalny i bardzo przyjemny dowód na to, że ludziom podobało się to, co napisałam.
A co do pisania: drugi rozdział „Tylko na chwilę” cały czas  się tworzy. Mam taką bardzo cichą nadzieję, że mniej więcej w połowie października będę mogła już go zamieścić na blogu. Trzymajcie za mnie (nas) kciuki.

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Back
to top