niedziela, 10 lutego 2013, 12:28

„Musivum” powstało prawie trzy lata temu – na LiveJournalu. Gwoli ścisłości, w marcu 2010 roku pojawił się tam pierwszy tekst, natomiast prace nad całym projektem zaczęłam dużo, dużo wcześniej.
„Musivum” przetrwało moje dwie wielkie przerwy w pisaniu: roczną (od grudnia 2010 do listopada 2011) oraz ośmiomiesięczną (od czerwca 2012 do stycznia 2013). Myślę, że z tych przerw wyszliśmy oboje – i „Musivum”, i ja – obronną ręką: „Musivum” nadal istnieje, nie daje mi spokoju i wywołuje głód pisania, a ja nadal chcę je pisać – i piszę. Przetrwaliśmy dwie wielkie przerwy – jesteśmy silni. Pewnie w przyszłości zdarzą się jeszcze nieraz przerwy krótsze lub dłuższe, ale już się ich nie boję. Wracamy do siebie, więc przerwy nie są destrukcyjne – pod pewnymi względami wręcz przeciwnie.
(Po cichu mam jednak nadzieję, że przerwy te będą jak najkrótsze i jak najrzadsze...)

Wraz z końcem drugiej wielkiej przerwy i powrotem do pisania oraz publikowania zdecydowałam się na przeprowadzkę z LiveJournala na Blogspot. Powodów jest sporo – choćby takie:
–) od niedawna mam prywatny blog na Blogspocie i coraz bardziej doceniam możliwości oraz udogodnienia tego serwisu;
–) LiveJournal pod pewnymi względami nie oferuje za dużo atrakcji jako miejsce publikacji;
–) na Blogspocie długie teksty – nawet liczący ponad siedemdziesiąt stron „Priamel”! – mieszczą się w jednym poście (przynajmniej „Priamel” mieścił się podczas próbnej publikacji, mam nadzieję, że za drugim razem nie zrobi mi jakiegoś numeru). To dla mnie niesamowita gratka, bo ograniczenie wielkości postów na LiveJournalu i konieczność rozbijania tekstu na części od dawna mocno mnie irytują;
–) w moim życiu sporo się pozmieniało; w związku z tym mam wrażenie, że w blogosferze również potrzebuję pewnej odmiany – i zmiana miejsca publikacji jest właśnie taką zmianą, która mi odpowiada;
–) naszła mnie też potrzeba wyjścia poza livejournalowy – żywot?, odbiór?, sposób funkcjonowania? – nie wiem dokładnie, coś w tym kierunku;
–) w niemal każdej ocenie, którą otrzymałam, pojawiała się ta sama uwaga: strasznie nieprzyjazny ten żurnalowy szablon. Kontrast uderzał szczególnie wówczas, gdy treść była oceniana bardzo wysoko, a grafika bardzo nisko. Przyznam zresztą z ręką na sercu: na wszystkich komputerach poza moim stacjonarnym szablon LiveJournala rzeczywiście zniechęca;
–) kocham moje „Musivum”; jest dla mnie naprawdę ważne, jest mi potrzebne, uszczęśliwia mnie. W związku z tym – zasługuje na to, bym się o nie zatroszczyła, nie tylko na poziomie treści, lecz także od strony wyglądu i rozmaitych atrakcji;
–) jeszcze parę spraw od strony technicznej: na Blogspocie mogę mieć dowolną liczbę podstron, linków i ikonek (a czemu by nie!), mogę utrzymać akapity nawet w bardzo długich tekstach, mogę też sama sobie zrobić i zamieścić nagłówek (czego efekty można podziwiać powyżej). Niby małe rzeczy, a jak cieszą.

Jedyne, co mnie zasmuciło, to fakt, że nie mogłam użyć w blogspotowym adresie samej nazwy projektu – ku mojemu zdumieniu ktoś już mi słowo „musivum” zakosił, co przecierpiałam z godnością (myśląc wrednie: ten, kto mi zakosił MOJE łacińskie słowo, na pewno nie zna łaciny!) i czemu zaradziłam, dodając w adresie jeszcze swój nick. W efekcie, jak się pocieszam, mam adres stylizowany na okładkę książki: jest tytuł, jest autorka.

„Czwarte uderzenie”, które ukazuje się dziś na pierwotnym koncie „Musivum”, jest ostatnim tekstem zamieszczanym na LiveJournalu. Od tego momentu rozpoczynam wielką przeprowadzkę tekstów na Blogspot; zajmie to dłuższą chwilę, bo korzystając z okazji, zamierzam wszystko przeczytać i po raz kolejny poprawić jakieś zabunkrowane literówki etc. Przeprowadzka będzie się odbywać wedle kolejności chronologicznej poprzednich publikacji – chciałabym, na ile tylko się da, przenieść z LiveJournala na Blogspot również pewien element historii mojego publikowania. Skopiuję zatem także uwagi odautorskie pochodzące z dnia oryginalnej publikacji – choćby dla samej siebie, na pamiątkę.
W marcu powinnam zakończyć przeprowadzkę; konta na LiveJournalu nie usunę, jest dla mnie ważne, stanowi istotny punkt w moim blogowaniu – i zostanie wspaniałą, urokliwą pamiątką. Jednakże trzecie urodziny „Musivum” będę obchodzić już na Blogspocie.

Mam nadzieję, że dotychczasowe czytelniczki polubią to nowe miejsce i – czy pod starym, czy pod nowym adresem – będą dalej czytać Musivum”. Może też pojawią się nowe zainteresowane osoby prosto z Blogspotu i innych blogów?
No co, w końcu pomarzyć zawsze wolno.
Powiązania:
Może spodoba Ci się także:

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Ostrzeżenia / zachęcenia

Teksty zawierają treści przeznaczone dla dorosłych, związane z seksualnością, rozgrzebywaniem psychiki postaci oraz obsesyjną bibliopatią.
Tematyka: psychologia; humanistyka od strony naukowej, uczelnianej i codziennej; płeć i seksualność; LGBT; relacje homoseksualne, biseksualne i heteroseksualne; gender, queer i feminizm; Szczecin; eksperymenty z formą; historia i teoria literatury; bibliopatia i księgozbiory; pisanie; książki istniejące i nieistniejące.

Inspiracje

Z postmodernistycznego punktu widzenia celem nie jest już integracja, synteza i całość. Uwaga skoncentrowana jest na drobinach.
Franklin R. Ankersmit, Historiografia i postmodernizm

Przyjemność to dostęp do wszystkich historii, wyznaczenie sobie – narratorce – takich warunków, które nie czekają na zatwierdzenie. Przyjemność pisania nie ma strażników i nie jest stanem raz na zawsze zdefiniowanym.
Inga Iwasiów, Gender dla średnio zaawansowanych

Pisanie o płci i seksualności to także bogaty projekt poznawczy.
Mieczysław Dąbrowski, Komparatystyka dyskursu. Dyskurs komparatystyki

Myślę, że fragment to forma najlepiej oddająca ową rzeczywistość w ruchu, jaką przeżywamy i jaką sami stanowimy. Bardziej niż zarodek fragment to zabłąkana cząstka określająca się tylko wobec innych części: jest niczym, jeśli nie pozostaje z nimi w pewnej relacji.
Octavio Paz (Ryszard Kapuściński, Lapidaria IV–VI

Relacje z życia nie są uporządkowaną opowieścią od narodzin do śmierci. To raczej przypadkowo zebrane fragmenty.
William S. Burroughs (Ryszard Kapuściński, Lapidaria IV–VI)

Porządek, w jakim wiersz został wydrukowany, nie zawsze odpowiada temu, w jakim był pisany; nie ma to jednak znaczenia, bo każda formuła jest jedną z wielu ewentualnych kombinacji tych układów [...] każda jednostka musi być zdolna do odpowiedniego przyjęcia poprzedniej (którą może być, oczywiście, którakolwiek z pozostałych) oraz do przekazania pałeczki następnej (patrz wyżej).
Julio Cortázar, Poezja kombinatoryczna

Moment istotny polega przecież na formie.
Immanuel Kant, Krytyka władzy sądzenia

Prawa autorskie

Wszystkie zamieszczone na „Musivum” teksty są oryginalną twórczością autorki i jako takie objęte są prawami autorskimi.
Nagłówek Zdjęcia.biz. Obsługiwane przez usługę Blogger.
Blogger template made by manvspixel with Paix Graphic logo